Rozdział 2. Owiana
wątpliwością.
- Ostatnio czuję się obserwowany .
Powiedział Sean szeptem , rozglądając się po swoim pokoju. Przez skype wydawał się mieć czarne włosy, choć upierał się przy ciemnym brązie.
- Przestań gadać głupoty jakieś. Halloween się zbliża. Może twoi dziadkowie cię odwiedzili?
Zarechotała dziewczyna o blond włosach z szerokim uśmiechem na twarzy. Chłopak nie odwzajemnił uśmiechu. Ta spuściła wzrok i zaprzestała żartów przybierając poważny ton rozmowy.
- To wierutne bzdury.
Burknęła przygryzając górną wargę, wyglądając przy czym jak postać z horroru.
- Spotkajmy się wreszcie w realu, już wiem jak wyglądasz.
Posłał jej pytające spojrzenie i pokiwał przecząco głową. Uniosła dość ciemną jak na jej kolor włosów i rzęs brew.
- Ehh.
Zsunął kamerkę swojego komputera na nogę która była od uda do końca cała w gipsie. Annika westchnęła.
-Też mi coś!
Zachichotała.
- Co ? Mam się targać kilka kilometrów z nogą w gipsie? Chyba śnisz!
Tym razem on też się zaśmiał. Krótko, ale intensywnie. Annikę trochę to przeraziło, wzdrygnęła się tylko. To był naprawdę dziwny śmiech. Uświadamiając sobie, że Sean czeka na jej odpowiedź z niecierpliwością, poganiającym wzrokiem, zaczęła mówić.
- Ostatnio…
Zaczęła. Czasami jak trwali w takiej nie zręcznej ciszy opowiadała swój dzień z życia w szkole . Oczywiście dobarwiała parę szczegółów . Inaczej zanudziłaby go na śmierć.
- Ci….
Zaczął brunet.
- Zaczekaj chwilę, muszę coś załatwić. Moja mama przyszła.
Puścił jej oko. Jasnowłosa zarumieniła się lekko. Po niecałej minucie od jego nieobecności przykuśtykał szybko.
- Kończę.
Rozłączył się . Annika nie zdążyła nawet odpowiedzieć. Nawet sklecić zwyczajnego „Pa pa” na pożegnanie. Zaniemówiła na moment. Odgarnęła włosy do tyłu mierzwiąc wysuszone końcówki włosów. Nie interesowało ją to. Nie była jedną z wielu tych pustych, bezustannie dbających o wygląd blondi, o których nasłyszała się już tuziny głupich żarcików. Z braku laku obróciła się na krześle kilka razy wpatrując się w błękitny sufit. Miała wrażenie że wirował cały świat. Po chwili poczuła się jakby miała ciężki ołów w czaszce. Zamknęła oczy. Wskoczyła na łóżko odbijając się od miękkiego materacu niespodziewanie upadła na włochaty, zielony dywan. Jeszcze przez kilkanaście sekund kręciło jej się w głowie. Teraz leżała na dywanie smyrając go swoją prawą dłonią. Miała czasem swoje dziwactwa. Tylko jak większość z nas nikomu się do tego nie przyzna. Tak już jest. Nic na to się nie poradzi. Uśmiechała się do siebie. Wzięła w dłoń e-booka którego dostała nie dawno na 15 urodziny. Włączyła go. Nie działał. Zawsze było z nim coś nie tak, ale tym razem to było nie do zniesienia. Zacisnęła szczęki. Sprzętowi elektrycznemu się nie ufa. Uznała że woli książki. Takie zwyczajne z papieru. One się włączają i wyłączają, nie zacinają się ani nie wyładowuje im się bateria. Przygryzła wargi.
- Do dupy z takim czymś.
Powiedziała do siebie.
- Jutro się zabawię . Będzie zajebiście!
Klasnęła w dłonie.
- Haha! Mam strój który powali na kolana.
Zaśmiała się jeszcze raz głośniej niż kiedykolwiek .
-Wszystkich…wszystkich ich …powali.
Momentalnie zerwała się z zmyśleń unosząc brwi do góry. Podparła się rękoma o dywan. Nerwowo zadrgały jej knykcie, serce wybijało niestabilny rytm. Usłyszała tylko stłumione w jej klatce piersiowej „Bum, Bum ”. Przez całe jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz niepokoju. Pociągnęła nosem. Poczuła się jak narkoman pragnący kolejnej działki kokainy. Pociągnęła jeszcze raz. Zrelaksowało ją to. Tak. Relaksuje ją pociąganie nosem. Obejrzała się za siebie. Okno. Za oknem nic specjalnego. Szarość. Coś zaszeleściło. Obróciła głowę z powrotem. Dziwne . Nic nie ujrzała. Drzwi od pokoju dziewczyny były zamknięte przez cały czas więc nikt nie mógł wejść ani wyjść. Skrzywiła się . Wzięła wdech i wydech. Pociągnięcie nosem. Po raz setny. Skoro nikogo tu nie ma …. W takim razie kto przed chwilą do niej przemówił?
Powiedział Sean szeptem , rozglądając się po swoim pokoju. Przez skype wydawał się mieć czarne włosy, choć upierał się przy ciemnym brązie.
- Przestań gadać głupoty jakieś. Halloween się zbliża. Może twoi dziadkowie cię odwiedzili?
Zarechotała dziewczyna o blond włosach z szerokim uśmiechem na twarzy. Chłopak nie odwzajemnił uśmiechu. Ta spuściła wzrok i zaprzestała żartów przybierając poważny ton rozmowy.
- To wierutne bzdury.
Burknęła przygryzając górną wargę, wyglądając przy czym jak postać z horroru.
- Spotkajmy się wreszcie w realu, już wiem jak wyglądasz.
Posłał jej pytające spojrzenie i pokiwał przecząco głową. Uniosła dość ciemną jak na jej kolor włosów i rzęs brew.
- Ehh.
Zsunął kamerkę swojego komputera na nogę która była od uda do końca cała w gipsie. Annika westchnęła.
-Też mi coś!
Zachichotała.
- Co ? Mam się targać kilka kilometrów z nogą w gipsie? Chyba śnisz!
Tym razem on też się zaśmiał. Krótko, ale intensywnie. Annikę trochę to przeraziło, wzdrygnęła się tylko. To był naprawdę dziwny śmiech. Uświadamiając sobie, że Sean czeka na jej odpowiedź z niecierpliwością, poganiającym wzrokiem, zaczęła mówić.
- Ostatnio…
Zaczęła. Czasami jak trwali w takiej nie zręcznej ciszy opowiadała swój dzień z życia w szkole . Oczywiście dobarwiała parę szczegółów . Inaczej zanudziłaby go na śmierć.
- Ci….
Zaczął brunet.
- Zaczekaj chwilę, muszę coś załatwić. Moja mama przyszła.
Puścił jej oko. Jasnowłosa zarumieniła się lekko. Po niecałej minucie od jego nieobecności przykuśtykał szybko.
- Kończę.
Rozłączył się . Annika nie zdążyła nawet odpowiedzieć. Nawet sklecić zwyczajnego „Pa pa” na pożegnanie. Zaniemówiła na moment. Odgarnęła włosy do tyłu mierzwiąc wysuszone końcówki włosów. Nie interesowało ją to. Nie była jedną z wielu tych pustych, bezustannie dbających o wygląd blondi, o których nasłyszała się już tuziny głupich żarcików. Z braku laku obróciła się na krześle kilka razy wpatrując się w błękitny sufit. Miała wrażenie że wirował cały świat. Po chwili poczuła się jakby miała ciężki ołów w czaszce. Zamknęła oczy. Wskoczyła na łóżko odbijając się od miękkiego materacu niespodziewanie upadła na włochaty, zielony dywan. Jeszcze przez kilkanaście sekund kręciło jej się w głowie. Teraz leżała na dywanie smyrając go swoją prawą dłonią. Miała czasem swoje dziwactwa. Tylko jak większość z nas nikomu się do tego nie przyzna. Tak już jest. Nic na to się nie poradzi. Uśmiechała się do siebie. Wzięła w dłoń e-booka którego dostała nie dawno na 15 urodziny. Włączyła go. Nie działał. Zawsze było z nim coś nie tak, ale tym razem to było nie do zniesienia. Zacisnęła szczęki. Sprzętowi elektrycznemu się nie ufa. Uznała że woli książki. Takie zwyczajne z papieru. One się włączają i wyłączają, nie zacinają się ani nie wyładowuje im się bateria. Przygryzła wargi.
- Do dupy z takim czymś.
Powiedziała do siebie.
- Jutro się zabawię . Będzie zajebiście!
Klasnęła w dłonie.
- Haha! Mam strój który powali na kolana.
Zaśmiała się jeszcze raz głośniej niż kiedykolwiek .
-Wszystkich…wszystkich ich …powali.
Momentalnie zerwała się z zmyśleń unosząc brwi do góry. Podparła się rękoma o dywan. Nerwowo zadrgały jej knykcie, serce wybijało niestabilny rytm. Usłyszała tylko stłumione w jej klatce piersiowej „Bum, Bum ”. Przez całe jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz niepokoju. Pociągnęła nosem. Poczuła się jak narkoman pragnący kolejnej działki kokainy. Pociągnęła jeszcze raz. Zrelaksowało ją to. Tak. Relaksuje ją pociąganie nosem. Obejrzała się za siebie. Okno. Za oknem nic specjalnego. Szarość. Coś zaszeleściło. Obróciła głowę z powrotem. Dziwne . Nic nie ujrzała. Drzwi od pokoju dziewczyny były zamknięte przez cały czas więc nikt nie mógł wejść ani wyjść. Skrzywiła się . Wzięła wdech i wydech. Pociągnięcie nosem. Po raz setny. Skoro nikogo tu nie ma …. W takim razie kto przed chwilą do niej przemówił?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz